Niedziela.
Mamy
piękną niedzielę. Jako stare dobre małżeństwo wybieramy się na
spacer z pieskiem do naszego ulubionego parku. A tam mijamy kilka
zakochanych par. Jakie to miłe. Dziewczyny uśmiechnięte z
kwiatkami a raczej każda z różą w ręku. Mamy dzień zakochanych
prawie maj wiosna we włosach choć pogoda nam tego nie pokazuje
jeszcze trzeba poczekać. Niech się cieszą tą chwilą. A my
radośni też z naszym małym pupilem poszliśmy na pomost i udzielił
się nam ich urok też po wspominaliśmy jak kto było kiedyś jak
byliśmy młodzi. Fajnie było. W parku zorganizowali wspólne
puszczanie lampionów do nieba. Pełno balonów i serduszek. Wracamy
do domu i zrobimy sobie małą dobrą kawę i przekąsimy z naszym
synkiem kawałek ciastka lub zrobimy przepyszny deser z pomysłu z
DESEROTEKA dr Gerarda. Mamy rurki zebra i galaretkę. Można pokroić
ją na spód do pucharka, dodać z trzy truskawki na to damy kilka
kulek lodów i dołożymy do każdego rurkę będzie kolorowo. Dobrze
smakuje. Coś innego. A tu niespodzianka mój syn przygotował jabłka
w ciecie francuskim Zrobił je z kilku jabłek opakowania ciasta
francuskiego, dodał konfiturę morelową zrobioną latem prze ze
mnie, sok z cytryny. Ciasto pokroił w paski jabłka w pokroił na
połówki i pokroił w plasterki. Trochę mu to nie wyszło ale się
starał. Pokropił je sokiem. Jabłka kładł na ciasto i do tego
włożył konfiturę i to wszystko pozawijał w to ciasto. Troszkę
bokami powylatywało. My wróciliśmy ze spaceru i tylko włożyłam
je do piekarnika i posypałam cukrem pudrem i gotowe. Były dwa
desery. Jeden i drugi niespodzianka. Tak spędziliśmy ten dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz