wit’AM
smacznie J.
Jest piękny wtorkowy dzień. Byliśmy z córcią na spacerze. Wybraliśmy się do
biblioteki po książki dla dzieci. Po drodze odwiedziliśmy w przedszkolu grupę,
do której chodzi moja księżniczka. O mało, co by nas dzieci wypchnęły z klasy, gdy
zaczęły ściskać i przytulać ją. Słoneczko pięknie świeci, chmury płyną po
niebie. Dzień piękny, wiosenny. A do kalendarzowej jeszcze miesiąc. Zimo, gdzie
jesteś?. Teraz, gdy już wróciliśmy do domu na obiad i gdy posprzątałem, mam czas,
aby napisać kilka słów do Was. Piję kawę czarną, bez cukru i chrupię Andruty
czekoladowe firmy „dr Gerard”. W tajemnicy przyznam się Wam, że dzisiaj cierpię
na zakwasy. Bolą mnie nogi, ramiona i mięśnie brzucha. Zastanawiacie się,
dlaczego? Już piszę, wczoraj po południu w ramach treningu mojego syna
rozegraliśmy mecz piłki nożnej Rodzice vs Orliki. Wynik, jaki padł to 10 do 9
dla oldboyów. Sam się dziwię, że nie padłem na parkiecie. Godzinny mecz halówki
to dało nam w kość, wylaliśmy litry potu i dorobiliśmy się kilku otarć. Z
ciekawostek dodam, że jedna mama też grała i zdobyła trzy gole a potem dzielnie
broniła naszej bramki. Brawa dla tej odważnej Pani. Jak co roku w zimę treningi
odbywają się pod dachem. Zazwyczaj dwa razy w tygodniu. Bywa tak, że jeden
trening u nas na hali a na drugi musimy dojechać ok. 15 km. To jest lekcja
wytrwałości i samodyscypliny. Czasami to loteria, idąc na miejsce zbiórki
zastanawiamy się, czy będzie miejsce w samochodzie dla nas? Kiedyś były tylko
dwa samochody i mali piłkarze ledwo się zmieścili. Tatusiowie zostali na
parkingu. Zawsze przed treningiem sprawdzam synowi plecak. Czy wszystko ma,
strój, piłkę, buty na halę, ręcznik, wodę. Staram się zawsze dać mu coś do
przegryzienia po wysiłku. Wczoraj mieliśmy Krakersy kanapki pomidorowe od „dr
Gerarda. To był dobry pomysł, chłopaki tak zgłodnieli, że zaraz wołali jeść. Po
powrocie do domu i po kolacji z naszymi dziewczynami przeżywaliśmy od nowa ten
mecz. Cieszę się tą słodką chwilą, gdy mogłem spotkać się z synem na boisku i
rozegrać kilka kiwek, sam na sam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz