Witam.
Wczoraj wieczorem przyszła do mnie koleżanka na kawkę. Miała ochotę na małe
pogaduszki. Zaparzyłam kawę i podałam do niej moje ulubione kruche ciasteczka firmy
,,Dr Gerard”. Na talerzyk wyłożyłam markizy, biszkopty oraz witaminki. Koleżanka
łakomie rzuciła się na nie i śmiejąc się, mówiła, że u mnie zawsze zapomina o diecie. Śmiałyśmy
się obie, bo tym ciasteczkom naprawdę trudno się jest oprzeć. Rozmawiałyśmy
jakieś dwie godziny, kiedy usłyszałam dzwonek telefonu. W słuchawce usłyszałam
głos męża, otwieraj drzwi bo niosę prezent. Wstałam szybko i czekałam co to za
prezent. Okazało się, że mąż przyniósł wielką skrzynkę jabłek. Otrzymał ją z
pracy. Koleżanka powiedziała, że teraz będę z nimi miała robotę. Ale ja na nie
już miałam pomysł, na który wpadłam przeglądając przepisy na deserotece ,,Dr
Gerarda”. Koleżance dałam kilka kilogramów, część zostawiłam w domu, a
pozostałe owoce poprosiłam o zaniesienie do piwnicy. Zje się, z tym nie ma
problemu. Jabłka pozostawione w domu postanowiłam wykorzystać do ciasta.
Wzięłam się do pracy. Szybka szarlotka. Może będziecie na nią mieli ochotę. Na
ciasto potrzebować będziecie. 2 szkl. mąki, kostka margaryny, ¾ szkl. cukru,
szczypta soli, 1 łyżeczka proszku do pieczenia oraz 2 całe jaja. Ze składników
zagniatamy ciasto, dzielimy na dwie części. Przed zrobieniem ciasta , proponuję
przygotować jabłka. Zetrzeć na tartce, dodać cukier, sok z cytryny, cynamon i
ostatnio dodałam orzechy włoskie. Kiedy ciasto jest gotowe od razu wykładam na
blachę, potem jabłka i drugą częścią ciasta przykrywamy. Pieczemy w 180
stopniach przez 45 minut. Wszystko zależy od waszych piekarników. I gotowe.
Obiecuję , że szybko znika z patery. I znów potrzebować będziemy smakołyków
,,Dr Gerard”. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz