poniedziałek, 15 lutego 2016

Kolejny weekend.


Dzień doby jest poniedziałek, zaczął się nowy tydzień. Weekend znów był bogaty w wydarzenia. W sobotę moja córeczka obchodziła imieniny. Nie wyprawialiśmy wielkiej impry, przyszły babcie i dziadek i dwie ciocie. Radość była, gdy w prezencie znalazł się ten chudy Pan „Ken”. Ciekawą niespodzianką było zabawkowe żelazko. Teraz córcia prasuje obrusy i ubranka dla lalek. Na stole nie mogło zabraknąć torcika oraz „Maltikeks” czekolada ciemna dla dzieci. A w paczce od cioci była koperta, owoce i Zwierzaki od „dr Gerard”. Teraz nasza panna może iść kupić sobie coś do ubrania. Jak to kobieta? Przed każdym wyjściem nie mają, co na siebie włożyć. A w niedzielę odbył się chrzest mojego bratanka. Było to jedno z ważniejszych wydarzeń w tym roku. To mnie poproszono na Ojca chrzestnego. Byłem bardzo zadowolony. Przygotowania do tego przyjęcia odbywały się w trzech domach. U obu babci i brata. A impreza odbyła się w domu rodziców. Jedzenia i picia było mnóstwo. Na ciepło mięso, sałatki, galarety, ryby no i oczywiście ciasto i torty. Było nas dwadzieścia osób, z czego sześcioro dzieci w wieku do dziesięciu lat. Po uroczystym obiedzie, młodzież miała przygotowany własny stół z przysmakami w drugim pokoju. Obowiązkowo musiały być chipsy, paluszki, pepsi i słodycze „dr Gerard”. Brat zna te ciastka i wie, że są najlepsze. Kilkoro gości przyjechało specjalnie z wysp brytyjskich, i dopiero teraz poznali ciasteczka Kruche Maślane (maślany listek) i kilka innych produktów „dr Gerard”. Można powiedzieć, że zaraziliśmy ich naszymi przysmakami. Teraz zanim wrócą do Anglii muszą zrobić zapas. Mają nadzieję, że nie zjedzą wszystkiego po drodze.

A teraz wypoczynek i kawka. Pozdrawiam L K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz