Świńskie wirusy atakują
nas w tym roku okropnie! Kryją się pod jakimś – jakby strategicznym symbolem –
AH1N1. Media straszą, że to strasznie złośliwe ustrojstwo i nie jednego już
załatwiło! Jak się przysłucha tego co mówią o tym w przeróżnych programach, to
aż włos się jeży – nie tylko na głowie… Co bardziej poddatni na ostrzegające
przekazy, boją się nawet wychylić nos za drzwi! Czasami dochodzi nawet do tego,
że robi się zapasy żywności na kilka dni – i nie rusza się z domu ani na krok!
Media jednak poszukując sensacji, zamiast instruować o tym w jaki sposób się
chronić przed zakażeniem – straszą wszystkich, jak to „świńska grypa” zbiera
bezlitosne „żniwo”!
Dziś w nocy spałem nieco gorzej. Rano jak
wstałem, to byłem jakiś „tąpnięty”. Ani śniadanie, ani kawa – jakoś mi nie
smakowały. Jedynie co, to „Pasja” – Dr. Gerard – jak zwykle rozkoszowały swoim
smakiem. Dla sprawdzenia poprawiłem jeszcze piernikiem – również bez zarzutu!
Czułem jakieś dziwne łamanie w kościach, ale nie byłem pewny, czy to efekt
kiepsko przespanej nocy, czy jakiejś niezidentyfikowanej jeszcze infekcji.
Pomyślałem sobie, że nie będę się wygłupiał i biegał zaraz po przychodniach. W
końcu jeśli jeszcze ciastka Dr. Gerard jem ze smakiem, to nie jest ze mną
jeszcze tak źle… Ale mam możliwość pogadać ze znajomym lekarzem – „starym”
kumplem – to zadzwonię do niego i pogadamy – niech mi doradzi co robić w razie
czego. Mariusz akurat był zajęty, ale obiecał, że w wolnej chwili oddzwoni.
Zająłem się sprawami domowymi – a dolegliwości minęły tak, że całkiem
zapomniałem o nich. Po prostu czułem się dobrze. Kiedy sobie o nich
przypomniałem, to stwierdziłem że był to z całą pewnością skutek nocnych
anomalii… Ale skoro Mariusz obiecał że zadzwoni, to już nie odwoływałem
rozmowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz