Super atrakcja turystyczna
W ramach obchodu Dnia Dziecka synowie mojej koleżanki pojechali na trzydniową szkolną wycieczkę do Biskupina. Przed wyjazdem Dorota zaopatrzyła chłopców w wodę mineralną i ulubione ciasteczka z firmy Dr Gerard. Maciek najbardziej lubi ciasteczka wiśniowe, a Michała ulubione to ciasteczka agrestowe. Każdy dostał swoją porcję. Chłopcy są w wieku 9 i 10 lat. Oczywiście byli zainteresowani osadą , narzędziami, lepieniem naczyń z gliny itp. Jednak największą furorę zrobiła przejażdżka kolejką wąskotorową ze Żnina przez Wenecję w pobliżu rzeczki Gąsawy do samego Biskupina. Z ich relacji wynika, że kiedy jechali kolejką to cała grupa została zaatakowana przez zamaskowanych bandytów. Działo się to w okolicach Wenecji. Pociąg został napadnięty przez zgraję dzikich kowbojów. Wszystko wyglądało jak na filmie o dzikim zachodzie. Kowboje na koniach dogonili pociąg, wskoczyli do środka, obezwładnili panią wychowawczynię, głośno obwieścili wszystkim, że to jest napad i zatrzymali pociąg. Całej tej akcji towarzyszyły strzały z pistoletu, krzyki. Zabrano wszystkim plecaki i wywleczono z pociągu. Poprowadzono całą grupę opierających się dzieciaków w ruiny pobliskiego zamku. Tam przywiązano panią do wbitego w ziemię pala i zażądano okupu. Niektóre dzieci były wystraszone, inne zaintrygowane. Kilka dziewczynek popłakiwało cichutko. Tym czasem kilku napastników zsiadło z koni ułożyli zrabowane plecaki pod jedną ze ścian ruin zamku. Odebrano dzieciom telefony komórkowe i zaczęto przesłuchanie. Pytano czy ta pani jest dobra dla dzieci czy nie, czy umie się nimi zajmować, bo jak nie to oni się nią zajmą itp. Dzieciaki krzyczały, że pani jest okej, że nie wolno robić jej krzywdy. No i w tym całym rozgardiaszu nie usłyszeli przybywających im na ratunek kilku jeźdźców. Na czele grupy ratowników stał oczywiście szeryf. Raz dwa rozprawił się z bandytami, uwolnił panią wychowawczynię. Natomiast dzieci za swoją dzielność i opanowanie zostały nagrodzone dyplomem uznania za odwagę i smacznymi rogalikami pudrowanymi z firmy Dr Gerard. Dostały pamiątkowe zdjęcia z pozorowanego napadu. Kto chciał mógł sobie zrobić zdjęcia na koniu razem z kowbojem. Musicie przyznać, że atrakcji co nie miara. Na pewno będzie to nie zapomniana wycieczka na długie lata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz