Po ulewnych deszczach nasz taras zaczął dziwnie obniżać się.
Fachowiec doszedł do wniosku, że trzeba od początku skuć i zrobić porządnie
zbrojenie i wylewkę. To było bardzo pilne ze względu na podtopienie
budynku. Musieliśmy wypożyczyć specjalny kilof do kucia. Przez cały
dzień mąż z wynajętym budowlańcem burzyli taras, by go jeszcze raz porządnie
zrobić. W przerwie zawołałam ich na obiad. Po obiedzie zrobiłam kawę i na
talerzyk położyłam ciasteczka witaminki
truskawka, krakersy kanapki paprykowe produkcji Dr. Gerarda. Gościowi wyjątkowo
smakowały krakersy. Bardzo lubi słone przekąski, tak jak chyba większość
mężczyzn. Po godzinnej przerwie wrócili do zaczętej pracy. W następnym dniu
ciężko pracowali zalewając taraz mocniejszym betonem. Do pomocy przyjechał mój
brat biorąc sobie specjalnie urlop na jeden dzień. Na szczęście przez parę dni
nie padał deszcz. Rano pojechałam szybko na zakupy. Z kupionych produktów
ugotowałam obiad. Na, który przyszli dopiero pod wieczór. Chcieli zakończyć
pilną robotę. Po obiedzie na deser dałam im tym razem pudrowane rogaliki. W
następnych dniach oglądaliśmy deski tarasowe, o których poważnie myśleliśmy.
Niestety cena ich zniechęciła nas i powróciliśmy do płytek mrozoodpornych typu
gres oraz potrzebne kleje. Mąż przez dwie soboty przyklejał płytki. Wymyśliłam
sobie nowy drewniany stół z ławą. Po zakończonym remoncie zaprosiłam siostrę i
brata ze swoimi rodzinami na grill. Podobały im się płytki oraz nowe meble ogrodowe. Mężczyźni zajmowali się
rozpalaniem grilla, a kobiety zapełniały stół napojami i drobnymi kruchymi
ciasteczkami Dr. Gerarda. Czekając na upieczone kiełbaski wymienialiśmy się
ciekawymi przepisami oraz poradami. W tle towarzyszyła nam ładna muzyka płynąca magnetofonu. W miłym towarzystwie
siedzieliśmy do późnego wieczora.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz