W miniony piątek z zachodniopomorskiego na Kujawy przyjechali
na urlop kuzynka z mężem. Zamieszkali na wsi w domku po zmarłym wuju. Po
przyjeździe rozgościli się, zrobili rozpoznanie w obejściu, aby móc stwierdzić
co jest do ogarnięcia. Co prawda siostra opiekuje się domkiem, ale zawsze jest
coś do zrobienia w domu i obejściu, choćby trawę skosić. Piątkowe popołudnie upłynęło
im pracowicie, a przecież przyjechali wypocząć.
Ja, brat i siostra umówiliśmy się z nimi na rodzinne
grillowanie w sobotę.
Rano pojechaliśmy na solidne zakupy do miasta. Kupiliśmy
węgiel do grilla, kiełbasa, udka kurczaka, przyprawy do grilla, piwo, napoje
dla dzieci i oczywiście słone przekąski tj. KRAKERSY CLASSIC, KRAKERSY KANAPKI
PAPRYKOWE i KRAKERSY KANAPKI POMIDOROWE Dr Gerarda. Skoro produkty Dr Gerard
przodują to wypadało kupić coś jeszcze do kawy i akurat w polu widzenia były
PYCHOTKI ZDOBIOME i BISZKOPTY MORELOWO –ŚMIETANKOWE, a dla dzieci do koszyka
powędrowały WITAMINKI JABŁKO.
Zajechaliśmy pod dom i przywitaliśmy się. Następnie wypakowaliśmy
wszystkie zakupy z auta i zanieśliśmy do
domu. Nie tracąc czasu, kuzynka zrobiła kawę, aby milej rozmawiało się
delektując słodkościami Dr Gerarda przy kawie.
Około południa, po rodzinnych wspominkach przy kawie i
słodkościach, wszystkim zaczął doskwierać głód, więc szwagier rozpalił grilla i
powoli zaczęliśmy przygotowywać się do obiadu. Przed domem, pod daszkiem stał
stół. Siostra z kuzynką zaczęły ustawiać na stole talerzyki i wszystko co
potrzebne do grilla. Pojawił się również zestaw KRAKERSÓW Dr Gerarda, który komponował
się wspaniale wśród grillowanego jedzenia.
Mąż kuzynki okazał się specjalistą od grillowania. Przy tak
pysznym obiedzie, wspominek rodzinnych nie było końca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz