Była czerwcowa,
słoneczna i ciepła sobota. Zjadłem lekkie śniadanie – jajko na miękko i
grzankę. Do porannej kawy położyłem sobie na talerzyku kilka znakomitych
ciasteczek Dr. Gerard. Uwielbiam wszystkie wyroby tej firmy! Tym razem były to
herbatniki o smaku morelowym, oraz mini rogaliki. Lidka wypiła tylko kawę, dała
się jednak namówić na zjedzenie kilku sztuk przepysznych ciasteczek firmowych od
Dr. Gerarda.
Jadzia z Markiem
obchodzili 30 rocznicę przeżycia razem wspólnych radości i zmartwień. Marek
mówi, że „za te męki, to powinien zostać odznaczony przez samego prezydenta”.
Jadzia natomiast odpiera mężowi, że to ona powinna być uhonorowana już co
najmniej dwa razy! Zostaliśmy zaproszeni z Lidką na obchody tej rocznicy.
Prezydentami wszak nie jesteśmy – ani Lidka, ani ja… Żadnych broszek zatem im
nie przypniemy, choć osobiście nawet nieco żałuję, bo Jadzi to jest na czym
przywiesić! Pozostało mi jedynie nic innego, jak to, aby „zawiesić oko”… Na tę
uroczystość kupiliśmy piękny okolicznościowy kolorowy bukiet i udaliśmy się na imprezę, do
Szanownych Jubilatów! Lidka uparła się, żeby kupić jakieś purpurowe róże. Ja
natomiast wolałem różnokolorowy. Tłumaczyłem kobiecie w ten sposób, że skoro do
tej pory mieli razem „kolorowe życie”, to niech ten bukiet też będzie symbolem
na dalsze takie wspólne pożycie. Sympatyczna i zarazem ładna pani w kwiaciarni
poparła moje argumenty – i Lidka miała „kwaśną minę”! Od pewnego już czasu
jakaś mucha usiadła jej na nosie, bo zaraz po wyjściu z domu szukała motywu do
sprzeczki… Nawet znam tego przyczynę! Jest takie stare powiedzenie – „Polak jak
głodny to zły”. I to właśnie głód był przyczyną kiepskiego humoru Lidki. Zaraz
jak się obudziła, to powiedziała że nie będzie jadła nic do momentu aż będziemy
u Jadzi i Marka! Jak to powiedziała – „musi sobie przygotować miejsce na
smakołyki w trakcie imprezy…” Radziłem aby jednak coś przegryzła, bo jak będzie
taka głodna, to toast powali ją pod stół! Ale gdzie tam… Ona – jak zawsze – wie
swoje!
Jak już zbliżaliśmy
się do domu jubilatów, to czuć było coraz bardziej zapach zbyt mocno przygrillowanego
mięsa… Pachniały również jakieś niezwykłe słodkości, ale o nich napiszę już
innym razem…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz