poniedziałek, 13 czerwca 2016

Jubileusz




   Była czerwcowa, słoneczna i ciepła sobota. Zjadłem lekkie śniadanie – jajko na miękko i grzankę. Do porannej kawy położyłem sobie na talerzyku kilka znakomitych ciasteczek Dr. Gerard. Uwielbiam wszystkie wyroby tej firmy! Tym razem były to herbatniki o smaku morelowym, oraz mini rogaliki. Lidka wypiła tylko kawę, dała się jednak namówić na zjedzenie kilku sztuk przepysznych ciasteczek firmowych od Dr. Gerarda.

   Jadzia z Markiem obchodzili 30 rocznicę przeżycia razem wspólnych radości i zmartwień. Marek mówi, że „za te męki, to powinien zostać odznaczony przez samego prezydenta”. Jadzia natomiast odpiera mężowi, że to ona powinna być uhonorowana już co najmniej dwa razy! Zostaliśmy zaproszeni z Lidką na obchody tej rocznicy. Prezydentami wszak nie jesteśmy – ani Lidka, ani ja… Żadnych broszek zatem im nie przypniemy, choć osobiście nawet nieco żałuję, bo Jadzi to jest na czym przywiesić! Pozostało mi jedynie nic innego, jak to, aby „zawiesić oko”… Na tę uroczystość kupiliśmy piękny okolicznościowy kolorowy  bukiet i udaliśmy się na imprezę, do Szanownych Jubilatów! Lidka uparła się, żeby kupić jakieś purpurowe róże. Ja natomiast wolałem różnokolorowy. Tłumaczyłem kobiecie w ten sposób, że skoro do tej pory mieli razem „kolorowe życie”, to niech ten bukiet też będzie symbolem na dalsze takie wspólne pożycie. Sympatyczna i zarazem ładna pani w kwiaciarni poparła moje argumenty – i Lidka miała „kwaśną minę”! Od pewnego już czasu jakaś mucha usiadła jej na nosie, bo zaraz po wyjściu z domu szukała motywu do sprzeczki… Nawet znam tego przyczynę! Jest takie stare powiedzenie – „Polak jak głodny to zły”. I to właśnie głód był przyczyną kiepskiego humoru Lidki. Zaraz jak się obudziła, to powiedziała że nie będzie jadła nic do momentu aż będziemy u Jadzi i Marka! Jak to powiedziała – „musi sobie przygotować miejsce na smakołyki w trakcie imprezy…” Radziłem aby jednak coś przegryzła, bo jak będzie taka głodna, to toast powali ją pod stół! Ale gdzie tam… Ona – jak zawsze – wie swoje!

   Jak już zbliżaliśmy się do domu jubilatów, to czuć było coraz bardziej zapach zbyt mocno przygrillowanego mięsa… Pachniały również jakieś niezwykłe słodkości, ale o nich napiszę już innym razem…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz