Parę dni temu wybrałam się na imieniny mojej przyjaciółki Zosi.
Myślałam, że nikogo nie będzie, bo poszłam z tygodniowym opóźnieniem. Gdy
zbliżałam się do jej domu usłyszałam gwar na podwórku i ładną muzykę. Jak się
okazało samej solenizantce nie pasowało wcześniej i umówiła się dzisiaj. W
pierwszej kolejności złożyłam jej serdeczne życzenia i wręczyłam skromny
upominek. Kwiatek w doniczce i perfumy, które bardzo lubi. Na tej imprezie było
sześć dziewczyn i dwóch chłopaków. Jeden z nich to chłopak Zosi Kamil, a drugi
brat Marcin. Oni zajmowali się pilnowaniem grilla. Koleżanki siedziały przy
stoliku, który był nakryty lnianym kolorowym obrusem. Na nim położone były
talerzyki z różnymi ciasteczkami. Mini rogaliki, pychotki zdobione, biszkopty
morelowo-śmietankowe. Wszystkie smakołyki produkcji Dr. Gerarda. Zosia bardzo
nie lubi piec ciast, natomiast uwielbia jeść dobre ciastka. Za nim kiełbaski
upiekły się każdy przy ceremonii picia kawy skosztował słodycze.
Przy muzyce zaczęliśmy tańczyć podskakując w kółku i opowiadając sobie
śmieszne historyjki. Zosia zaprosiła rodziców, którzy potowarzyszyli nam podczas
jedzenia kiełbasek. Dodatkiem do nich była sałatka z gyrosa. W czasie imienin dużo rozmawiałam z bratem Zosi. Znaliśmy się
już od dawna, ale nic nas do siebie nie ciągnęło. Jestem młodsza od niego pięć
lat. Umówiliśmy się w środę po pracy. Poszliśmy na frytki z kurczakiem i
surówką. W czasie jedzenia rozmawialiśmy bez skrępowania. Po kilku spotkaniach
zaproponował mi czy zostanę jego dziewczyną. Zawsze mi się podobał, ale nikomu
nic nie mówiłam, a teraz chciałam krzyknąć tak. Parę sekund ochłonęłam i
zgodziłam się. Zaprosił mnie oficjalnie do domu jako swoją dziewczynę. Zosia
wcale nie była zaskoczona widocznie Marcin powiedział jej o nas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz