Dzień
dobry Wszystkim. Jest poniedziałek, kolejny letni dzień. Aby uciec przed groźbą
siedzenia w niedzielę w domu, wybraliśmy się do Gdańska. W taki upał, jaki był
w weekend, trudno jest odpoczywać w blokowisku. Nie musieliśmy długo się zastanawiać,
co zrobić? Moje dzieci kochają zarówno „Zwierzaki maślane” dr Gerard jak i te
żywe. Co zrobić by spotkać się ze zwierzętami oko w oko? Są dwie wersje, albo
wyjazd do Szwagra na wieś albo wyjazd do Ogrodu Zoologicznego. U wujka byliśmy
w majowy weekend. Gdzie mogliśmy zobaczyć, kury, króliki, kaczki i kozy. Zabawa
była przednia. Dzieci cały dzień na podwórku a my za zastawionym stołem. Przyszedł
czas, aby bardziej aktywnie spędzić czas. ZOO w Gdańsku nadaje się idealnie do
tego celu. W sobotę wieczorem spakowaliśmy plecaki. Nastawiliśmy budziki na
szóstą rano. W plecakach znalazły się: krem z filtrem, chusteczki nawilżone,
płyn przeciwko komarom, czapeczki, woda, kanapki oraz niezastąpione słodkie przekąski w podróży. Sama jazda
pociągiem dla dzieci to ciekawe przeżycie. To jak zmienia się pejzaż za oknami.
Żona zawsze wyszukuje stad saren czy zajęcy na łące. Jednak dodam, że nim
pociąg dobrze opuścił perony dzieci chciały coś do jedzenia. W podróż zabieramy
różne przekąski, dla nas „Krakersy classic” a dla dzieci Wafelki z kremem o
smaku śmietankowym i biszkopty morelowo – śmietankowe firmy „dr Gerard”. Nie zabieramy
czekolady ani galaretek, ponieważ wysoka temperatura i kilometry, które
pokonujemy, sprawiłyby jedną wielką miazgę. Spacer po ZOO zajął nam ponad trzy
godziny. Ilość gatunków zwierząt, jaki można zobaczyć robi kolosalne wrażenie. Żyrafy,
lwy, tygrysy, wielbłądy, ptaki, małpy itd. Można by pisać i pisać i pisać. Do domu
wróciliśmy późnym wieczorem. Dzieci nawet na chwilkę nie zasnęły. Dopiero, gdy
poczuły własne łóżko padły jak noworodki. A dzisiaj rano pobudka o siódmej
rano. Wstać było ciężko!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz