poniedziałek, 6 czerwca 2016

Wypad nad jezioro

Wypad nad jezioro
Pogoda sprzyja wszelkim piknikom. Człowiek chętnie odpoczywa gdzieś  blisko zbiornika wodnego. Upał jest wtedy mniej dokuczliwy. Fakt, że blisko natury jest przyjemnie dopóki nie dopadną nas wszelakie insekty hihihi. Doskonale pamiętam ukąszenia biedronek, bolesne, piekące ślady - fuj, paskudztwo.  Teraz zaopatrzona w różne dymne odstraszacze, posmarowana płynami na komary i meszki, siedziałam wygodnie na leżaku i zażywałam słonecznych kąpieli. Lodówka samochodowa była wypełniona po brzegi.  Rybka na grilla, cydr, woda mineralna i moje ulubione  ciastka z nadzieniem owocowym z firmy Dr Gerard czekały na początek uczty. Póki co to piłam mocną kawę z termosu, podjadałam biszkopty morelowo-śmietankowe z mojej solidnej firmy. Mówię solidnej, ponieważ produkty Dr Gerarda nigdy nie zawiodły moich oczekiwań co do jakości, świeżości  czy smaku. Ogrom wyboru robi niesamowite wrażenie.  Do tego ciekawe kształty, ładne opakowania i (co na pewno  ma duże znaczenie) przystępna cena. Na te letnie upały doskonale smakują ciasteczka  wiśniowe  i agrestowe, na każdą okazję możemy znaleźć coś dla siebie. Filip na przykład wprost  pochłania ciasteczka kokosowe z polewą, ja natomiast nie przepadam za smakiem kokosu. Zdecydowanie wolę  słodycze z czekoladą. Tak więc nie ma problemu z podjadaniem  nie swoich łakoci hihihi.  Frodo zmęczony szalonym galopem w wodzie właśnie wyszedł na brzeg. Ojoj ten wielki czarny labrador  ociekający wodą biegnie wprost na mnie. No nie, zostałam opryskana z góry na dół wodą z otrzepującego się psa, brr. Niezbyt przyjemny sposób powitania, zwłaszcza na rozgrzane słońcem ciało. Teraz ten łakomczuch żebrze biszkopta. Mimo to uważam, że jest fantastycznie, jestem szczęśliwa. Patrzę na Filipa, który przygotowuje kajak do wypłynięcia, na mojego uszczęśliwionego  psa i mówię wam - serce rośnie. Za plecami las, przede mną jezioro, obok pies , a  po kolana w wodzie mój fantastyczny facet. Niczego mi więcej do szczęścia nie potrzeba. Oj ta moja romantyczna dusza, chcę mi się śpiewać  i malować  ten sielankowy widok.  Póki co to idę wprost do Filipa ponaglana jego nawoływaniem. Z uśmiechem, zachwycona wsiadam do kajaku. Pokrążymy tak razem po jeziorku  spokojni i bezpieczni. No powiedzcie sami, czy to nie jest wspaniałe?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz