Witam serdecznie,
minęło piątkowe przedpołudnie, z przykrością stwierdzam, że upłynęło na ono w
szpitalnej izbie przyjęć. Mojej Córci na brzuszku wyrosło „coś”. Po wielu
godzinach lekarze uznali, że jest to włókniak lub tłuszczak czy coś takiego. I można
to wyciąć, dali skierowanie do chirurga i wypuścili nas do domu. Siedząc w
placówce cała nasza trójka zgłodniała. Zostałem oddelegowany do marketu po
zakupy. Miałem kupić coś słodkiego, coś dobrego, coś do picia a na pewno
PRYNCYTORCIK firmy „dr Gerarda”, bo Tosia je uwielbia. Tak też zrobiłem. Po prawie
półgodzinie wróciłem na izbę. Była już pełna pacjentów. Panie pielęgniarki
komentowały, że to norma w zimowy dzień. Dla mnie zima kojarzy się ze śniegiem,
zabawą, ciepłymi napojami i wielką radością i karnawałem. A służba zdrowia ma
pełne ręce roboty. Tylko dzisiaj widziałem dwie osoby prawie dorosłe, które
kulały po upadku na chodniku, dwoje dzieci, które zostały rzucone bryłami
śniegu. Raczej bryłami lodu z ziemią. Jedno nie mogło ruszać szyją a drugie
miało rozciętą skórę pod okiem. Na szczęście nie trzeba było szyć tej rany. Musze
dodać, że to tylko przypadki z izby dziecięcej. Nic nie wiem ile było
przypadków złamań, zwichnięć czy innych kontuzji u dorosłych. Po powrocie do
domu, gdy tylko zeszło z nas napięcie, mogliśmy zaparzyć kawę. Odwiedziła nas
moja Mama, aby zobaczyć wnuczkę i aby dowiedzieć się dokładnie, co się
wydarzyło? Nie przyszła z pustą ręką, wie o tym jak lubimy słodkości od dr
Gerarda, więc po drodze kupiła Maltikeks ciemna czekolada. Te małe chrupiące
kuleczki w czekoladzie zawsze nam smakują i poprawiają samopoczucie. I mimo
diety skusiłem się na kilka. Mam nadzieję, że to już ostatnia wizyta na izbie
przyjęć w tym roku i że dzieci nie będą nam chorowały.
Życzę tego
również Wam. Pozdrawiam L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz