niedziela, 17 stycznia 2016

Safari

Safari.
Koleżanka z pracy wróciła niedawno z wakacji w Mozambiku. W niedzielę odwiedziła mnie w domu, więc nie do końca miniony weekend  był luzacki. Zadzwoniła przed południem z pytaniem czy może wpaść ze zdjęciami z RPA. Chętnie się zgodziłam. Byłam bardzo ciekawa jej opowieści i, zapewne, interesujących zdjęć.  Szybciutko odszukałam przepisu na słodki deser na stronie deseroteki Dr Gerarda. Wybrałam zapiekane owoce z  pierniczkami. Chciałam przygotować coś smacznego przy niewielkim nakładzie pracy i czasu. Udało się znakomicie. Miałam jeszcze pyszne rurki waflowe i butelkę dobrego wina. Zapowiadało się sympatyczne niedzielne  popołudnie. Renata przyniosła z sobą świeżutkie pachnące kremisie z firmy Dr Gerard. Tak więc podczas oglądania fotografii i króciutkich filmów wideo mogliśmy cieszyć się słodką chwilą. Renata opowiadała z ogromną pasją o przepięknej dzikiej naturze. Zachwycaliśmy się niespotykaną różnorodnością  przyrody. Opowiadała między innymi o ptakach, które wiją gniazda w wysokich partiach drzew na ogołoconych, bezlistnych gałęziach. Ów ptaki to wikłacze, wiją gniazda dla swoich wybranek. Pracowite samce budują gniazda przez cały dzień z liści drzew na których siedzą. Samiczki natomiast sprawdzają ukończone ptasie apartamenty. Trzeba przyznać, że wybredne z nich artystki, bo często bywają nie zadowolone. Gniazda, które nie przypadają do gustu wikłaczowej wybrance zostają, po prostu, zrzucone z drzewa. wówczas samiec zaczyna swoją pracę od nowa.  Drzewa, na których mieszkają wikłacze, wyglądają jak udekorowane bombkami choinki (ze względu na wielość gniazd).
Renata kontynuowała opowieść - życzliwość mieszkańców, była ujmująca. Obdarowali turystów przepięknymi bukietami kwiatów, soczystymi owocami i domowej produkcji winem. Dzieci mieszkańców były radosne i bardzo ciekawe nowych  przybyszy. Renata poczęstowała milusińskich krakersami i markizami z firmy Dr Gerard przywiezionymi z Polski. Dwoje większych chłopców pochwyciło z entuzjazmem słodycze i szybko okazało się, że nie mają zamiaru podzielić się z rówieśnikami.  Grupie towarzyszy podróży zrobiło się nieswojo. Przeszukali swoje niewielkie plecaki i podzielili pozostałe łakocie pomiędzy czekające dzieci. Renata godzinami opowiadała niezwykłe  historyjki z  wydarzeń  podczas pobytu w krajach południowej Afryki. Zabrakło nam popołudnia i wieczoru na opowieści i obejrzenie prawie dwóch tysięcy zdjęć. Wypiliśmy mnóstwo kawy, zjedliśmy pyszne ciasteczka z firmy Dr Gerard i czas było się rozstać. Myślę, że jeszcze nie jedno takie pasjonujące spotkanie nas czeka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz