wtorek, 19 stycznia 2016

Przed wigilią


   Babcia powiedziała że na wigilię musi być dwanaście potraw. Musi być - i nie ma gadania! Ale Justynka nie wiedziała jak to liczyć... Czy barszcz z uszkami to się liczy jako jedna, czy jako dwie potrawy. Babcia stwierdziła, że jako jedna. Ale Justynka upierała się, że przecież jest barszcz i uszka. Jednak spożywa się je w połączeniu jako jedno danie - powiedziała babcia. Dziewczynka jednak uparcie obstawała przy swoim. Babcia spokojnie zapytała, jak w takim razie potraktuje ciasto z serem, makiem i czekoladą… Jako jedna, czy jako cztery potrawy… Justynka natychmiast odpowiedziała, że jako jedna. Przecież tam jest: ciasto, masa serowa, masa makowa i czekolada jeszcze – odparła babcia. Justynka nie chciała już więcej argumentować babci swoich racji, ale przekonana była że to właśnie babcia się myli.

-          To co babciu postawisz na wigilijnym stole?
-           
-          No – barszcz z uszkami, karp smażony z ziemniakami - i w galarecie, chleb, trzy rodzaje pierogów... To ile już tych potraw – siedem?
-           
-          Siedem... A pozostałych pięć?
-           
-          - Będzie jeszcze więcej jak pięć... Kapusta z grzybami, kapusta z grochem... Śledzie! W śmietanie, w oleju... Kompot z suszek, kutia...
-           
-          - Babciu – a słodkie?
-           
-          - No i słodkie. Ciasto o którym już mówiłam i piernik. Policz Justynko – ile będzie potraw?
-           
-          - Już liczę babciu... Piętnaście!
-           
-          - No widzisz... A tak się martwiłaś, że nie będzie dwunastu...
-           
-          - Babciu... A może być tych potraw jeszcze więcej?
-           
-          Jeszcze więcej?! A po co? Przecież tego wszystkiego nie zjemy...
-           
-          - To może zamienimy niektóre, na inne...
-           
-          - A co ty wymyślasz – Justynko...
-           
-          - A bo wiesz babciu... Zawsze mówisz, że na wigilijnym stole powinno być to wszystko, czego nie może nam zabraknąć przez cały rok.
-           
-          - To prawda – tak powinno być.
-          - B wiesz co babciu? Ja tak bardzo lubię pyszne ciasteczka od Dr. Gerarda, że nie wyobrażam sobie, żeby mi ich zabrakło...

-          I chcesz aby te ciastka położyć na wigilijnym stole?

-          - Tak babciu. Będę mogła je położyć?

-          - To są wyjątkowe wyroby. Sama bardzo je lubię. Pozwalam tobie, abyś położyła. Ale powiedz mi jeszcze, jakie te ciastka mają być?

-          - Ostatnio przed świętami pojawiły się w sklepach „Korzenne”. Są naprawdę wyjątkowo smaczne i chciałabym, aby właśnie te były w wigilię.

-          - Wiesz, nie mam tych akurat...

-          - Babciu, ale ja mam, bo kupiłam je specjalnie na tę okazję!

-          - A ja mam „Pasję” kokosową. To też je dam – niech będą. A jedną paczkę to już rozpoczęłam! Zjemy sobie po jednym?

-          - Jednym – albo dwa!

-          - To niech będzie po dwa.

-           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz