Witam serdecznie
w kolejny mroźny dzień ferii. Przyznaję, że dzisiaj już sanki zaliczyłem. O godzinie
ósmej rano odebrałem telefon od kuzynki córki, czy z Tosią do nich przyjdziemy.
Bardzo lubię te telefony od Gosi. „Wuja a czy przyjdziecie do nas, lub wuja a
pójdziecie na sanki”. A ma całe sześć lat. Tomek, jako facet jest trochę mniej
uradowany, zawsze marudzi. A gdy przychodzi chwila powrotu do domu, to się
ociąga i wykłóca się o kilka minut. Dzisiaj mieliśmy radochę, graliśmy w
Monopoly. Jest to jedna z lepszych gier planszowych. Już, jako kilkuletni
chłopiec w to grałem. Aby nie iść z pustą ręką, w sklepie pod blokiem kupiłem
KREMISIE czekolada mleczna firmy „dr Gerard”. Kuzynka wyłożyła na talerzyk
ciastka i zaczęliśmy grę. Podzieliliśmy kasę, pionki i zaczęło się kupuję, płać
czynsz albo po ile jest domek czy hotel. Tak minęły dwie godziny i przyszedł
moment powrotu. Aby uniknąć awantury zaproponowałem, górkę. Sanki mieliśmy ze
sobą, Gosia namówiła mamę i całą grupą poszliśmy na śnieg. Bardzo lubię
przyglądać się ich zabawom. Dziewczyny albo się kłócą albo żyć bez siebie nie
mogą. Na początku zjeżdżał każdy na swoich sankach, dorośli robiliśmy, jako
boksy startowe. Następnie dziewczyny się
wymieniały a Tomek tarzał się w zaspach. Na koniec płeć piękna zjeżdżała na
jednych sankach we dwie na raz a syn rzucał śnieżkami. Po zabawach na świeżym
powietrzu dzieci zgłodniały. Na szczęście kuzynka miała w torebce Krakersy
Classic firmy „dr Gerard”. W taki sposób przetrwaliśmy do obiadu. A dzisiaj
serwowałem dzieciom zupę pomidorową a ja z żoną mamy grochową, taką wojskową.
Pychota, mniam mniam.
Pozdrawiam L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz