wtorek, 19 stycznia 2016

Ferie ciąg dalszy.

Witam serdecznie w kolejny mroźny dzień ferii. Przyznaję, że dzisiaj już sanki zaliczyłem. O godzinie ósmej rano odebrałem telefon od kuzynki córki, czy z Tosią do nich przyjdziemy. Bardzo lubię te telefony od Gosi. „Wuja a czy przyjdziecie do nas, lub wuja a pójdziecie na sanki”. A ma całe sześć lat. Tomek, jako facet jest trochę mniej uradowany, zawsze marudzi. A gdy przychodzi chwila powrotu do domu, to się ociąga i wykłóca się o kilka minut. Dzisiaj mieliśmy radochę, graliśmy w Monopoly. Jest to jedna z lepszych gier planszowych. Już, jako kilkuletni chłopiec w to grałem. Aby nie iść z pustą ręką, w sklepie pod blokiem kupiłem KREMISIE czekolada mleczna firmy „dr Gerard”. Kuzynka wyłożyła na talerzyk ciastka i zaczęliśmy grę. Podzieliliśmy kasę, pionki i zaczęło się kupuję, płać czynsz albo po ile jest domek czy hotel. Tak minęły dwie godziny i przyszedł moment powrotu. Aby uniknąć awantury zaproponowałem, górkę. Sanki mieliśmy ze sobą, Gosia namówiła mamę i całą grupą poszliśmy na śnieg. Bardzo lubię przyglądać się ich zabawom. Dziewczyny albo się kłócą albo żyć bez siebie nie mogą. Na początku zjeżdżał każdy na swoich sankach, dorośli robiliśmy, jako boksy startowe.  Następnie dziewczyny się wymieniały a Tomek tarzał się w zaspach. Na koniec płeć piękna zjeżdżała na jednych sankach we dwie na raz a syn rzucał śnieżkami. Po zabawach na świeżym powietrzu dzieci zgłodniały. Na szczęście kuzynka miała w torebce Krakersy Classic firmy „dr Gerard”. W taki sposób przetrwaliśmy do obiadu. A dzisiaj serwowałem dzieciom zupę pomidorową a ja z żoną mamy grochową, taką wojskową. Pychota, mniam mniam. 
                                                               Pozdrawiam L K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz