Witam.
W tym roku zaproponowano mi wyjazd na sylwestra do pewnej miejscowości. Miały
to być inne sylwestra niż dotąd i takie były. Kiedy pakowałam jakieś błyskotki
na bal, to wpadła do mnie koleżanka i powiedziała , że to mi nie będzie
potrzebne. Trochę się zdziwiłam, ale o nic nie pytałam. Miała to być niespodzianka,
ok. niech im będzie. I była. Hotel ze spa był super. Więc myślałam, że bal tutaj będzie na sto fajerek, ale to
nie było to. Okazało się ,że bal sylwestrowy odbędzie się na wielkim basenie. Ja
byłam zachwycona, wygodny strój, żadnego ciężkiego makijażu i kilogramów
brokatu. Basen był udekorowany kolorowymi balonami. Naprawdę było fajnie. Basen
był duży, było jakuzi, zjeżdżalnia i wile innych atrakcji. Stoliki eleganckie,
a na nich owoce , kanapki, napoje i wiele innych smakołyków. Wśród nich
zobaczyłam masę kruchych ciasteczek. Rozpoznałam kilka z nich, to były moje ulubione Patysie i Witaminki firmy ,,Dr Gerard”. Podobało mi się, że bezkarnie dzisiejszej nocy
można było jeść i od razu spalać kalorie. Jeszcze nigdy nie byłam na takiej
imprezie, byłam zachwycona. Oczywiście w tym hotelu, także odbywał się
prawdziwy bal, w pięknych kreacjach, ale moi przyjaciele wybrali taką zabawę.
Nie zamieniłabym jej na inną. Myślałam na początku, że po pewnym czasie znudzi
się nam, ale myliłam się. Zabawa trwała do czwartej nad ranem. Woda , muzyka,
taniec, zabawa i oczywiście pyszne słodycze ,,Dr Gerarda”. Taką noc pamięta się
latami i ja ją też zapamiętam. Po północy niektóre pary z prawdziwego parkietu,
dołączyli do nas. Śmiałam się jak panie w końcu odetchnęły ściągając szpilki i
inne gadżety upiększające. Widziałam ich miny i słyszałam, jak z ustami pełnych
kruchych ciastek radośnie krzyczały ,,to jest dopiero życie, pełne słodkich
chwil,,. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz