Święta minęły
spokojnie i przyjemnie. Rzec można że szczęśliwie i zdrowo – czyli dokładnie
zgodnie z życzeniami. Nikt się nie przejadł – nikt nie przepił… No – może po za
wigilią, kiedy co niektórzy przesadzili nieco z kolacją. A inni nieźle podjedli
wspaniałych ciasteczek firmowych Dr. Gerarda. Okazało się, że wylądowało ich na
stole znacznie więcej rodzajów niż zaplanowano. Justynka była przeszczęśliwa,
ale i reszta dzieci również Babcia również zadowolona, spróbowała po jednym z
każdego rodzaju. Smakowały jej wszystkie – i to bardzo. Na początek postanowiła
wziąć sobie te najbardziej syte, by skończyć na vbiszkoptach. Dzieciakom nie
było żadnej różnicy jakie jedzą na początku aktóre na końcu. Brały więc jakie
popadie – na przemian w kratkę. Kobiety zjadły po pierogu i kawałku karpia, po
czym ze smakiem zabrały się za kutię, aż jej mało zostało. Popijały do tego
kompot, kawę i herbatę. Na koniec z wielkim trudem zjadły jeszcze po kawałku
ciasta, którym zachwycały się najbardziej. Mężczyźni pierogów zjedli nieco więcej
jak kobiety. Karpia również nie odmówili. Kapusta z grzybami była przednia, to
również wszyscy zjedli jej po trochu. Największą popularnością wśród facetów
cieszyły się śledzie. Jak pojedli ich solidnie, to zaczęli spoglądać na barek.
Babcia jednak zabezpieczyła ten schowek zamkiem na klucz – i trzeba było obejść
się smakiem. Śpiewano kolędy i wspominano dawne czasy. Było raz wesoło, to też
nostalgicznie. Czas zleciał szybko i trzeba było zbierać się na pasterkę. Jak
nigdy dotąd, poszli wszyscy – w tym młodzież a nawet dzieci. Może dlatego że
nie było ślisko. Po powrocie, każdy kto chciał to dostał od babci wafle. Kto
chciał to poszedł spać – akomu spać się nie chciało, to mógł jeszcze
pobiesiadować. Babcia nawet otworzyła barek. Wypito po kieliszku – albo dwa.
Wigilia zakończona – zaczęło się Boże Narodzenie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz