wtorek, 19 stycznia 2016

Los Świętego Mikołaja




   Kiedyś Święty Mikołaj to miał dobrze. Zimy rokw rok były mroźne i śnieżne… To nie tak jak teraz. Pięćdziesiąt lat temu jak wsiadłem pod Kołem Podbiegunowym w sanie z zaprzęgiem reniferów, to jak zaprzęg ruszył – aż śmigało! Można było objechać wszędzie tym samym – jedmym zaprzęgiem! Miło było, że ho, ho, ho! A dziś??? Na przemian – to saniami, to na rowerze… A jedź rowerem z worem prezentów na plecach… Dobrze że teraz jest tak dużo sklepów, to co kawałek mogę się zaopatrzeć w prezenty. Gdyby kiedyś zimy były takie jak dziś, to teraz Święty Mikołaj byłby tylko wspomnieniem! Bo chyba nie dałbym rady na rowerze i pieszo odwiedzić oraz obdarować aż tyle dzieci, nie mając zaplecza w terenie w postaci sklepów. W takich warunkach, to podmiot Świętego Mikołaja by upadł bezpowrotnie! Co za czasy są teraz… żebym musiał w grudniu być ubranym w strój przeciwdeszczowy i kalosze… Skaranie boskie, czy co…Worek też muszę mieć wodoszczelny, bo jak nie, to prezenty mi przemokną i będą się nadawały do wyrzucenia! Ciężki jest teraz żywot Świętego Mikołaja…! Gdyby nie te dzieci które tak bardzo na mnie czekają – a jak dam im upragnione prezenty, to wdzięcznie się radują, to chyba dałbym sobie spokój i nie wybierałbym się już nigdzie… Prawdziwa radość, oczekiwanie i szczęście tych wszystkich dzieciak ów jest dla mnie bodźcem do działania i daje mi do tego niespożyte siły! Otrzymuję bardzo wiele listów z przeróżnymi prośbami. Niektóre z nich są nawet nie do spełnienia! Ale jestem po to, aby zaspokoić wszystkich potrzebujących. Czasem się nawet negocjuje, to innym razem stosuje zamienniki. Przeważnie każdy jest zadowolony. W listach dzieci proszą o różne rzeczy – od książek, sprzętu sportowego, odzieży, elektroniki, po artykuły spożywcze. W Polsce w tym sezonie bardzo dużą popularnością cieszyły się wspaniałe ciastka firmy Dr. Gerard. Są naprawdę rewelacyjne! Z ciekawości sam spróbowałem kilku rodzajów. Smakowały mi jak żadne inne! Szczerze polecam je dzieciom jak i dorosłym.Największym zainteresowaniem cieszą sięróżne „Markizy”. Jest ich wiele rodzajów – od bardziej słodkich, po trochę mniej. Są również słone i pikantne. Każdy wybierze coś dla siebie! Mnie natomiast najbardziej podchodzą „Mafijne”. Ale polecam wszystkie, bo są bardzo dobre. Wystarczy zajrzećna firmową stronę:
a przy odrobinie pomysłu i sprytu, można nawet jakiś ciekawy deser zrobić, korzystając z gotowych przepisów tam podanych. Albo samemu coś nowego wymyślić!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz