czwartek, 14 stycznia 2016

Białe szaleństwo.

Dzień dobry, wróciła zima. Zaczął padać śnieg i wszystko, co leżało lub płynęło po chodnikach, zamarzło. Zrobiło się strasznie niebezpiecznie. Idąc z dziećmi na ósmą do szkoły, musiałem uważać na każdy krok. Ale teraz wróćmy pamięcią do ubiegłego tygodnia. Była środa od wczesnych godzin porannych sypał śnieg. Moje skarby ledwo otworzyły oczy już się pytały czy pójdziemy na sanki. Co na to Tato? Zjedliśmy śniadanie. Wypiliśmy szybką kawę i przegryźliśmy Rurki Waflowe Czekolada firmy „dr Gerard” i ruszyliśmy na białe szaleństwo. Nie tak od razu, wcześniej musiałem iść do piwnicy i wydobyć sprzęt. Przez dwa lata bez śniegu, zostały zasypane różnymi niepotrzebnymi w mieszkaniu gratami. Doprowadziłem je do stanu użyteczności. Każdy z moich małolatów zasiadło na swoich sankach. Jak mam je ciągnąć? Wpadłem na pomysł, ustawiłem Tosi, jako pierwsze a Tomka do nich dowiązałem. Jako koń pociągowy wprawiłem ten kulig w ruch. Po chwili byliśmy na osiedlowej górce. Nie byliśmy pierwszymi „napaleńcami” na śnieżne zabawy. Córeczka robiła piękne aniołki, synek kulał się w zaspach. Gdy doszło do pierwszych zjazdów, okazało się, że i mnie udzieliła się atmosfera błogiego dzieciństwa. Bardzo żałowałem, iż nie wziąłem drewnianych sanek, na których mógłbym sam zjeżdżać. Ograniczyłem się do jednego zjazdu na reklamówce. Było super. Po godzinie byliśmy zmarznięci, nasze twarze wyglądały jak czerwone buraczki, rękawiczki mieliśmy przemoczone, buty również. Nadszedł czas powrotu do domu. Szybki telefon do żonki, kochana rób kawkę i herbatkę dla dzieci. Gdy weszliśmy do naszego mieszkanka, czekały na nas ciepłe napoje oraz uśmiechnięte ciasteczka Witaminki. Są to kruche ciasteczka śmiejące się truskawkową galaretką i zawierające witaminy A, D, E od „dr Gerarda”. W pośpiechu zdejmowaliśmy mokrą odzież, szybko ubieraliśmy ciepłe ubrania i wskoczyliśmy z ciasteczkiem w ręku pod kocyk. I w taki sposób spędziliśmy miłe popołudnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz