Witam.
Dawno mnie nie było. Byłam na zasłużonym urlopie. Ale powiem szczerze,
brakowało mi pisania postów. Zaglądałam na blog i czytałam z ciekawością o czym
i o kim piszecie, i co się u Was dzieje. Zaglądałam także na stronę ,, Dr
Gerarda”, i muszę powiedzieć, że bardzo mi się ona podoba. Polecam ją innym.
Zauważyłam wiele ciekawych i bardzo smacznych przepisów, nie wspomnę już o świetnych
konkursach, które polegają na kreatywności ludzi. Sama także wzięłam w nich
udział. Jeżeli ktoś do tej pory nie zajrzał na tą stronę, to zapraszam, nie
odwlekajcie a nie będziecie się na niej nudzić. Na Mikołaja otrzymałam wielką
paczkę słodyczy. Zgadnijcie co tam było? Oczywiście najsmaczniejsze ciasteczka
firmy ,,Dr Gerarda”. W wielkiej paczce znalazłam pyszne pierniczki, krakersy i
wiele wiele innych łakoci. Ucieszyłam się z nich, i miałam plan jak je
wykorzystać, no na pewno nie zjadłabym tyle, bo sami wiecie co by mnie wtedy
czekało. Wiele godzin ćwiczeń, a ja nie za bardzo lubię takie atrakcje. Jedyną
rzeczą jaką lubię, to wodę czyli basen. Ćwiczenia wydają się wtedy jakieś łatwiejsze. Ale o tym
napisze innym razem. Wspomniałam o Mikołaju, kolejnym fantastycznym wydarzeniem
były święta. Bez śniegu, ale były fajne. Zjechała się cała
moja rodzina. Były prezenty, kolędy , i dużo jedzenia. Na stole oprócz domowych
wypieków, królowały kruche ciasteczka w/w firmy. Gościły one także na
sylwestrowym balu, ale o tym w kolejnym poście. Nie mogę Wam opisywać wszystko
w jednym , bo wyszłaby z tego niezła trylogia. Na pewno napiszę Wam jedno. Życzę Wam słodkiego 2016 roku. Niech
choroby Was omijają, a łakocie ,,Dr Gerarda” same miłe rzeczy przypominają.
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz