Zuza zwinnie omijała wszystkie
kałuże, idąc tuż przed babcią. To zajęcie wyraźnie sprawiało jej wielką
przyjemność, co dziwiło babcię. Babcię męczył ten slalom. W końcu dotarły do
domu. Na podwórzu powitał je pies wesoło merdając ogonkiem. Babcia pogroziła mu
by nie skoczył brudnymi łapami na ich ubrania. To byłaby katastrofa. Pikuś
uspokoił się nieco i Zuza z babcią mogły swobodnie wejść do domu. Tam czekał na
nie dziadek. Pozostałych domowników jeszcze nie było. Dziadek pokazał Zuzie duże
pudło, mówiąc, że dopiero co przyniósł je listonosz. „To paczka od cioci!” - z
ogromną radością wykrzyknęła dziewczynka. Nie chciała już nawet zjeść obiadku,
tylko zobaczyć co kryje się w pudle. Babcia otworzyła karton i mała zaczęła
wyciągać zawartość. Na wierzchu były słodycze. Mafijne od Dr Gerarda, znakomite
na zabawę choinkową w szkole Zuzy. Kremisie, to również ulubiony smakołyk
dziewczynki. Zuza odłożyła słodycze na bok, by zajrzeć w głąb pudełka. W
reklamówkach kryły się ubranka. Szczęśliwe dziecko wyciągało każdą rzecz po
kolei, przyglądając się uważnie. Potem zaczęły się przymiarki. Babcia z wnuczką
cieszyły się, że wszystko świetnie pasuje. Zadzwoniły do cioci z
podziękowaniami. Z nadmiaru dobrych emocji dziewczynka zapomniała, że jest
głodna. Dopiero gdy sięgnęła po pyszne Kremisie Dr Gerarda, babcia podsunęła
jej talerz zupy. Wtedy otworzyły się drzwi i do domu weszły Marta i Ola.
Nastolatki zjadły obiad razem z młodszą kuzynką a później wspólnie obejrzały
Zuzy nowe ubranka. Podobała im się najbardziej karnawałowa sukienka i
oczywiście Kremisie, którymi poczęstowała je Zuza. Przy ciasteczkach zrobiły
sobie małe party. Zuza zaprezentowała się w swojej nowej kreacji. Jednogłośnie została
królową balu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz