wtorek, 5 kwietnia 2016

Jak zrobić dobry sernik cz.I

Witam. Zastanawiacie się jak upiec dobry sernik, spróbuję Wam pomóc. Sera mam mnóstwo od koleżanki, która mieszka na wsi. I taki jest najlepszy. W sklepie musicie dokupić kilka jeszcze rzeczy, ale o tym później i nie zapomnijcie kupić jeszcze krakersy i markizy ,,Dr Gerard”, to tak na wszelki wypadek gdyby Wam nie wyszedł sernik. Otóż, sernik to deser, który przy bardzo małej ilości pracy daje pyszny efekt, trzeba tylko znać kilka jego ulubionych zwyczajów. Ja już wiem co to jest. By wszystko poszło jak należy, nie należy ignorować żadnego z punktów, a sernikowy sukces gwarantowany.  Najlepiej robić sernik z tradycyjnego, tłustego, białego sera, ja miałam go bardzo dużo i skąd pisałam już wyżej. Trzykrotnie zmielony w maszynce lub malakserze. Jeśli chcecie używać z wiaderka, czyli gotowego już zmielonego, warto byście przeczytali jego skład, czy nie dodano do niego jakichś substancji, najlepszy jest sam, bez żadnych ulepszaczy. Jeśli traficie na wyjątkowo rzadki, taki lejący ser, lepiej wykorzystajcie go na sernik na zimno, ten pieczony lubi bardziej gęste konsystencje. Kolejną ważną rzeczą jest , by wszystkie składniki miały  temperaturę pokojową. Należy wyjąć je z lodówki i niech odczekają godzinę lub dwie. Ostatecznie, by przyspieszyć proces ogrzewania, można włożyć jajka do lekko ciepłej wody, a ser przełożyć  do miski i  rozluźnić łyżką jego strukturę.  Jeśli w przepisie podano, że należy ubić osobno białka, należy zadbać, by miska była idealnie czysta, bez drobinki wody i uważnie oddzielić żółtka od białek, by nie dostała się do białka nawet niewielka ilość żółtka. Jeśli tak się stanie, należy cierpliwie wybrać je co do kropli przy pomocy łyżeczki. Żółtko, woda czy tłuszcz, uniemożliwiają prawidłowe ubicie się piany. Wiem , ze to nie proste, ale tylko na początku. Co trzeba dalej robić by sernik wyszedł idealnie i dobry,  napiszę w kolejnym poście, teraz muszę się zająć obiadem i deserem dla rodzinki. Wczoraj w deserotece znalazłam doskonały przepis na przekładańca z ciastek ,,Dr Gerard”. Wybitna sprawa. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz