Kwietniowe słoneczko przypieka.
Gdyby nie chłodny, porywisty wiatr z północy to byłoby całkiem ciepło. Niestety
jak mówi stare przysłowie kwiecień plecień, przynosi zmienną pogodę i dziś
akurat mamy trochę zimy. Marcie i Oli zła aura zdaje się nie przeszkadzać.
Dziewczyny wybrały się pieszo do koleżanki na urodziny, jak co roku. Jej mama
słynie w okolicy jako znakomity cukiernik. Robi przepyszne serniki i ciasta z
owocami. Lubi też eksperymentować w kuchni. Dziewczyny spodziewają się zakosztować
nowych deserów. Jubilatka Wiola przywitała je radośnie, gdy tylko zjawiły się w
drzwiach jej domu. Marta i Ola nie czekając złożyły dziewczynie najlepsze
życzenia i podały jej przygotowany na tę okoliczność prezent. Wiola zaprosiła
je do swego pokoju, gdzie za stołem siedziało już kilka osób. Teraz wszyscy
byli w komplecie i można było zaczynać uroczystość urodzinową. Mama Wioli
wniosła do pokoju tort z zapalonymi świeczkami. Goście wraz z rodzicami
dziewczynki odśpiewali sto lat. Świeczki zostały zdmuchnięte wszystkie na raz, co
zapowiada spełnienie przywołanych na myśl życzeń. Wówczas każdy dostał po
wielkim kawałku tortu. Marta i Ola były zachwycone. To najlepszy tort
urodzinowy jaki jadły. Był zrobiony na bazie lodów. W środku można było znaleźć
chrupiące Draże Maltikeks Mleczna Czekolada oraz Pryncytorcik Dr Gerarda. Wierzch
przyozdobiony był owocami i tymi samymi drażami, które użyto do przygotowania
spodu deseru. Następnego dnia idąc do szkoły dziewczyny spotkały Wiolę i
poprosiły ją o przepis. Okazało się, że można go znaleźć na stronie Dr Gerarda
zwanej Deseroteką. Przecież dziewczyny znają tę stronę od dawna. Nigdy dotąd
nie wypróbowały jednak tego przepisu. Teraz na pewno to zrobią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz