Witam.
Przed dzień prima aprilis, o którym całkowicie zapomniałam, przygotowałam
wieczorem pełną miskę kruchych ciasteczek zbożowych naszej uwielbianej firmy
,,Dr Gerard”. Tak jak wspomniałam, o tym dniu zapomniałam, rodzinka też nic nie
wspominała, na drugi dzień wiedziałam już dlaczego. Pierwszego kwietnia
obudziłam się dość wcześnie. Chciałam przygotować śniadanie dla całej rodziny.
Poszłam do łazienki by umyć zęby. Kiedy wycisnęłam pastę do zębów na
szczoteczkę, odskoczyłam z obrzydzeniem. Oprócz pasty był tam czarny robak,
tak mi się wydawało. Cicho pisnęłam i
otrząsnęłam się. No nie! Pomyślałam, tak tej sprawy nie zostawię. Takie rzeczy
nie mogą się dziać. Poszłam do kuchni przygotowałam sobie kawę i zastanawiałam
się gdzie zadzwonić w tej sprawie. Oczywiście wszelkie ślady zabezpieczyłam.
Podjadając Patysie i Biszkopty, rozmyślałam
nad tym co mnie spotkało. Fuuu!. Okropne. Z minuty na minutę dopadała
mnie coraz większa wściekłość, oczywiście zadzwoniłam do koleżanki i jej o tym
opowiedziałam, była zszokowana. Po godzinie, moja rodzina pomału zaczęła wynurzać się z łóżek. Mieli
jakieś dziwne miny, a ja zaczęłam opowiadać i pokazywać co mnie spotkało rano.
Wszyscy mieli poważne miny. Pytałam męża gdzie powinnam zainterweniować. Czy do
firmy, która produkuje tą pastę, czy to wydziału konsumenta. Ze wstrętem
zrobiłam kilka zdjęć, żeby mieć dowody. Dzieci uciekły do pokoju, a po chwili
usłyszałam glośny śmiech. Zdziwiłam się
co ich tak bawi. Ja natomiast zaczęłam szukać numeru telefony do firmy oraz do
wydziału spraw konsumenta. Kiedy znalazłam i już miałam dzwonić, moja kochana
rodzina razem wykrzyczała prima aprilis. Nie załapałam, a oni się śmiali do łez.
Po chwili opowiedzieli mi , że to ich sprawka. W paście to nie był robaczek
tylko zwałkowany rodzynek i wciśnięty w tubki. I tak mnie załatwili. Razem
siedząc przy stole i zajadając się Markizami Mafijnymi i Drażami Maltikeks ,,Dr Gerard”
komentowaliśmy dzisiejszy poranek. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz