No i – zaczyna się
… „Euro 2016”! Tyle było nerwów do tej pory – kiedy wreszcie zaczną się te mistrzostwa! Czas się ciągnie, jak „flaki z olejem”… Albo – jeszcze trafniej – jak „Mozzarella” na pizzy! W końcu, doczekałem się! Wreszcie ma być pierwszy mecz z „Ogórkami”! Dzień wcześniej – wieczorem, żeby wcześniej wszystkiego nie zjeść – nakupiłem sobie w pobliskim sklepie, różnego typu krakersów – firmy Dr. Gerard. A były tam takie jak: „Classic”, „Kanapki pomidorowe”, „Kanapki paprykowe” i „Mix”. W niedzielę, nie mogłem się już doczekać wieczornego meczu! Nie spałem już od pierwszej w nocy, bo poziom adrenaliny taki miałem wysoki, że nie dało się zasnąć. Efektem tego było to, że podświadomie sięgałem odruchowo po znakomite zakupione wcześniej produkty! Zmęczenie nadeszło, kiedy zaczęło robić się szaro. Położyłem się więc – i nawet zasnąłem, ale tylko na niecałą godzinę. Śniły mi się jakieś koszmary… Że niby graliśmy w bierki, z jakimiś dziwolągami… Ja byłem naszym trenerem – a te niby „bierki”, to krakersy firmy Dr. Gerard… Ograliśmy ich – do zera!!! I zostaliśmy Mistrzami Wszechświata!!! Najpierw pomyślałem sobie, że to pewnie dobry znak dla nas! Ale jak okazało się, że ze zrobionych krakersowych moich zapasów niewiele zostało, to przekonany byłem, że te koszmarne sny, to efekt przejedzenia… Ale przejedzony się nie czułem… Adrenalina widać poprawiła mi metabolizm tak, że organizm spalił wszystko to co zjadłem. Nurtowało mnie jednak, jaka przyczyna była tych wszystkich koszmarów, które mi się śniły… Z tej przyczyny, zadzwoniłem do znajomej wróżki, aby pomogła mi w wyjaśnieniu sprawy. A ta wzięła karty do tarota i zaczęła się wypytywać o różne szczegóły… Po czym coś do siebie pomruczała, pomruczała… I powiedziała że… Przyczyną koszmarów był film w tv – którego nie wyłączyłem – i okruchy z ciastek na prześcieradle, które wgryzły mi się w ciało! Acha – i dodała jeszcze, żebym wieczorem spodziewał się jakiegoś niespodziewanego gościa!
… „Euro 2016”! Tyle było nerwów do tej pory – kiedy wreszcie zaczną się te mistrzostwa! Czas się ciągnie, jak „flaki z olejem”… Albo – jeszcze trafniej – jak „Mozzarella” na pizzy! W końcu, doczekałem się! Wreszcie ma być pierwszy mecz z „Ogórkami”! Dzień wcześniej – wieczorem, żeby wcześniej wszystkiego nie zjeść – nakupiłem sobie w pobliskim sklepie, różnego typu krakersów – firmy Dr. Gerard. A były tam takie jak: „Classic”, „Kanapki pomidorowe”, „Kanapki paprykowe” i „Mix”. W niedzielę, nie mogłem się już doczekać wieczornego meczu! Nie spałem już od pierwszej w nocy, bo poziom adrenaliny taki miałem wysoki, że nie dało się zasnąć. Efektem tego było to, że podświadomie sięgałem odruchowo po znakomite zakupione wcześniej produkty! Zmęczenie nadeszło, kiedy zaczęło robić się szaro. Położyłem się więc – i nawet zasnąłem, ale tylko na niecałą godzinę. Śniły mi się jakieś koszmary… Że niby graliśmy w bierki, z jakimiś dziwolągami… Ja byłem naszym trenerem – a te niby „bierki”, to krakersy firmy Dr. Gerard… Ograliśmy ich – do zera!!! I zostaliśmy Mistrzami Wszechświata!!! Najpierw pomyślałem sobie, że to pewnie dobry znak dla nas! Ale jak okazało się, że ze zrobionych krakersowych moich zapasów niewiele zostało, to przekonany byłem, że te koszmarne sny, to efekt przejedzenia… Ale przejedzony się nie czułem… Adrenalina widać poprawiła mi metabolizm tak, że organizm spalił wszystko to co zjadłem. Nurtowało mnie jednak, jaka przyczyna była tych wszystkich koszmarów, które mi się śniły… Z tej przyczyny, zadzwoniłem do znajomej wróżki, aby pomogła mi w wyjaśnieniu sprawy. A ta wzięła karty do tarota i zaczęła się wypytywać o różne szczegóły… Po czym coś do siebie pomruczała, pomruczała… I powiedziała że… Przyczyną koszmarów był film w tv – którego nie wyłączyłem – i okruchy z ciastek na prześcieradle, które wgryzły mi się w ciało! Acha – i dodała jeszcze, żebym wieczorem spodziewał się jakiegoś niespodziewanego gościa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz