niedziela, 10 lipca 2016

Draże czy ciasteczka? a może MALTIKEKSY.

Draże czy ciasteczka? A może MALTIKEKSY.

Kolejny rok minął i nadszedł lipiec a w lipcu wiele świąt rodzinnych aż dwie rocznice ślubu po sobie. Do tego są wakacje okres urlopowy. Właśnie w ten weekend byliśmy na spotkaniu rodzinnym w związku z rocznicą ślubu. Do końca nie wiedzieliśmy gdzie ona się odbędzie przygotowywaliśmy si na działkach a tu pogoda próbowała zepsuć nam spotkanie. Rano brzydko i wietrznie ale każdy posprawdzał pogodę i tu jak codzie zmiana ma nastąpić po południu więc obdzwoniliśmy rodzinkę i przyjaciół impreza odbędzie się na działce. Nie mają swojej więc my stawiliśmy się do dyspozycji. Dzieciaki popowieszały balony, ustroiliśmy stoły i zaczęło padać. Jak to latem przecież każdy wie, że pada prawda? Szybko chłopaki rozkładali wielki namiot choć to wcale nie było łatwe. Za nim powbijali haki to trochę nam zmokły obrusy dobrze, że ceratowe ale miałyśmy dodatkową pracę. W dodatku dzieci rozbiegły się po deszczu i trzeba było je suszyć i przebierać. Jakoś udało się to ogarnąć z małym opóźnieniem ruszyliśmy do działania. Na pierwszy ogień poszedł grill od niedawna mamy murowany i to nam usprawniło wiele pracy bo można było sprawnie, równocześnie po smażyć smakołyki na dwóch rusztach. Dzieciaki niestety najpierw dopadły schowane MALTIKEKSY dr Gerarda draże w polewie o smaku jogurtowym bo takie dla nich kupiłam. I mieli zajęcie czy to draże czy ciasteczko się zastanawiali. Mieliśmy troch spokoju. Bo mięsnej warzywnej uczcie czas na tort z fajerwerkami, które wystrzeliły i z tortu i w powietrze. Wszystkim się bardzo podobało. Do następnego roku oby ze słoneczną pogodą.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz