Ostatnimi czasy pogoda nas nie rozpieszcza ciągle pada i jak na lipiec jest po prostu zimno.
Dzieci w domu trudno utrzymać nie chcą siedzieć i się nudzić, bo przecież wakacje im upływają, a one zamiast się opalać to ubierają gumiaki i zaliczają kałuże.
Dzisiaj zaproponowałam im, że może pobawimy się w jakąś zabawę. Antek mówi, że on nie chce się bawić, on chce abyśmy upiekli jakieś ciasto.
Z tym pieczeniem to nie taka prosta sprawa, jak się ma pod opieką czworo maluchów.
Przypomniałam sobie, że przecież mam w szafce bardzo smaczne ciastka od dr Gerarda, które miały być przeznaczone na upalne dni, gdyż są z nadzieniem owocowym. Upału nie mamy, ale chętnych na ciastka tak.
Franek woła, że on chce ciasteczko agrestowe, a Ela mówi, że ona wolałaby biszkopty morelowe z polewą.
Ja natomiast zaproponowałam im andruty kokosowe oraz Pychotki zdobione.
Każde dziecko dostało po kilka ciastek, aby się nie przejadły.
Dzieci bardzo grzecznie zajęły się jedzeniem słodkości od dr Gerarda, ja natomiast mogłam spokojnie pozszywać ukochanego misia najmłodszej Anielki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz