wtorek, 5 kwietnia 2016

„Prima aprilis u Grażyny”


Na tydzień przed imienino - urodzinami znajoma Grażyna zadzwoniła z zaproszeniem na imprezę imieninowo - urodzinową. Znając ją z pełnego satyry i humoru żartów jakie czyniła, to zaproszenie na 1 kwietnia przyjęliśmy z przymrużeniem oka. Kupiliśmy wcześniej skromny prezent i przygotowaliśmy się w tym dniu czekając na reakcję Grażyny. Kwadrans po umówionej godzinie zadzwoniła z zapytaniem gdzie jesteśmy ponieważ wszyscy już czekają tylko na nas. Bardzo poważnie rozpocząłem rozmowę, iż nagle wypadło nam coś bardzo ważnego i nie będzie nas na imprezie, aby rozpoczęli bez nas i grzecznie przeprosiłem i pośpiesznie pożegnałem się.

Do Grażyny było niedaleko więc wsiedliśmy w samochód i po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu.

Dzwonek do drzwi, a w drzwiach zaskoczona solenizantka patrzy na nas i niedowierza, a my chórem „Prima aprilis”.

Mina solenizantki była nietęga, ale po chwili uśmiechnęła się i zaprosiła do mieszkania gdyż wszyscy oczekiwali na ceremonię zdmuchnięcia świeczek.

Po wejściu do pokoju ukazał się naszym oczom duży i pięknie ustrojony tort urodzinowy z mnóstwem zapalonych świeczek. Zaproszeni goście z niecierpliwością oczekiwali pokrojenia tak pysznie wyglądającego tortu, tylko ciekawość nie dawała spokoju czy smak równie będzie wyborny jak zewnętrzna szata. Na stole również widniały owoce na półmiskach, a na niewielkich talerzach MARKIZY MAFIJNE i KRAKERSY CLASSIC Dr Gerard, dla każdego coś smacznego i pysznego.

Tort okazał się hitem „Prima aprilisowym”, co niektórzy goście próbowali zdobyć PRZEPIS od jubilatki, ale nic z tego, gdyż zrobił go profesjonalny cukiernik i można było cieszyć tylko  podniebienie i dobrze się bawić u Grażynki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz