Na tydzień przed imienino - urodzinami znajoma Grażyna
zadzwoniła z zaproszeniem na imprezę imieninowo - urodzinową. Znając ją z
pełnego satyry i humoru żartów jakie czyniła, to zaproszenie na 1 kwietnia przyjęliśmy
z przymrużeniem oka. Kupiliśmy wcześniej skromny prezent i przygotowaliśmy się
w tym dniu czekając na reakcję Grażyny. Kwadrans po umówionej godzinie
zadzwoniła z zapytaniem gdzie jesteśmy ponieważ wszyscy już czekają tylko na
nas. Bardzo poważnie rozpocząłem rozmowę, iż nagle wypadło nam coś bardzo
ważnego i nie będzie nas na imprezie, aby rozpoczęli bez nas i grzecznie
przeprosiłem i pośpiesznie pożegnałem się.
Do Grażyny było niedaleko więc wsiedliśmy w samochód i po
dziesięciu minutach byliśmy na miejscu.
Dzwonek do drzwi, a w drzwiach zaskoczona solenizantka patrzy
na nas i niedowierza, a my chórem „Prima aprilis”.
Mina solenizantki była nietęga, ale po chwili uśmiechnęła się
i zaprosiła do mieszkania gdyż wszyscy oczekiwali na ceremonię zdmuchnięcia
świeczek.
Po wejściu do pokoju ukazał się naszym oczom duży i pięknie
ustrojony tort urodzinowy z mnóstwem zapalonych świeczek. Zaproszeni goście z
niecierpliwością oczekiwali pokrojenia tak pysznie wyglądającego tortu, tylko
ciekawość nie dawała spokoju czy smak równie będzie wyborny jak zewnętrzna
szata. Na stole również widniały owoce na półmiskach, a na niewielkich
talerzach MARKIZY MAFIJNE i KRAKERSY CLASSIC Dr Gerard, dla każdego coś
smacznego i pysznego.
Tort okazał się hitem „Prima aprilisowym”, co niektórzy
goście próbowali zdobyć PRZEPIS od jubilatki, ale nic z tego, gdyż zrobił go
profesjonalny cukiernik i można było cieszyć tylko podniebienie i dobrze się bawić u Grażynki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz