Sobotni poranek. Marta po
piątkowej przejażdżce cały wieczór główkowała czym uatrakcyjnić sobotni dzień.
Na początek mama zleciła im pierwsze „atrakcyjne” zajęcie – sprzątanie domu.
Dziewczynki wstały wcześnie, bo jak mówią im wcześniej zaczną tym szybciej
skończą. Na resztę dnia miały własny, misternie ułożony plan. Najpierw miały
zamiar przygotować lody produkcji domowej a później wyjechać na spotkanie koleżankom,
które w odpowiedzi na zaproszenie obiecały przyjechać rowerami zaraz po
obiedzie. Następnie jak wiadomo miały zamiar spędzać czas z koleżankami a na
wieczór zostawiły sobie naukę. Mama jednak pośpieszyła pozmieniać im priorytety
i kazała najpierw odrobić lekcje i się pouczyć. Ola i Marta nie były zadowolone
z obrotu spraw ale posłuchały mamę, wiedząc, że nie ustąpi. Na odrabianiu prac
domowych zeszło im parę godzin. Dziewczyny martwiły się że nie zdążą
przygotować lodów przed przyjazdem gości. Postanowiły koniecznie wykorzystać kupione
świeże owoce i aby było szybciej we dwie wzięły się do pracy w kuchni. Kiedy
Marta kruszyła Markizy Mafijne Dr Gerard, Ola kroiła truskawki na małe kawałki.
Gdy Ola myła foremki, Marta rozmieszała jogurt z miodem i tak dalej na zmianę.
Aż się zdziwiły, że tak szybko im poszło wykonanie tak smacznie zapowiadającego
się deseru. Po raz pierwszy korzystały z przepisu na lody z Deseroteki Dr
Gerarda. Niedługo po przybyciu koleżanek, gdy lody zamarzły dziewczyny skosztowały lodów. Bezspornie stwierdziły,
że do pomysłu na lody domowego wyrobu będą wracać często. Tymczasem nastał wieczór.
Koleżanki odjechały a siostry weszły do swego pokoju na poddaszu. Mama jednak
miała rację, nakazując im odrobienie lekcji wcześniej. Teraz po dniu wrażeń
miały już tylko ochotę na kąpiel i odpoczynek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz