sobota, 11 marca 2017

Kretowisko

Kretowisko.

Pogoda na chwilę poprawiła się. Tomek z Filipem rozpoczęli porządki w garażu. Ja razem z Ewą wykorzystałyśmy przebłyski słońca na przygotowanie jej ogrodu do wiosennych siewów. Zgrabiłyśmy pozostałości po zimie, jakieś resztki zbrązowiałych liści i zupełnie nowe, świeżo wyryte kopce kretów. Nie chciało mi się wierzyć, że aż tyle tego może być na jednym kawałku ziemi. Podobno to niechybny znak nadejścia wiosny. Ewa kupiła jakieś preparaty zapobiegające drążenia tuneli przez krety, ale ja jestem sceptyczna. One zawsze znajdą sposób i miejsce, aby kopać kolejne tunele. Rozgrabiłam powstałe już kopce. Ewa w te miejsca powtykała kupione pałeczki z preparatem odstraszającym. Spulchniona ziemia pachniała deszczem i wiatrem. Obie nieludzko zmęczone, brudne jak dzieci, poszłyśmy  rozebrać się z tych uwalonych ziemią ciuchów do pokoiku przylegającego do garażu. Z trudem zdjęłam z nóg zabłocone kalosze. Teraz tylko gorący prysznic i już czuję się jak wracają mi siły witalne. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko kubka gorącej herbaty z kwiatów lipy i przepysznych słodyczy z firmy Dr Gerard. Ja przywiozłam ulubione wafelki Zosi i mafijne choco. Jestem pewna, że Ewka także przygotowała coś pysznego. Wiem, że często korzysta z przepisów ze strony deseroteki Dr Gerarda. Tym razem zrobiła karpatkę dla leniwych. Smakowała jak zawsze wybornie. Po sporej porcji smacznego ciasta zmęczenie gdzieś się ulotniło, a obolałe mięśnie rozluźniły się. Mogłyśmy spokojnie, bez wyrzutów sumienia oddać się babskim ploteczkom. Psy zajęte zabawą z Zosią przestały żebrać przy stole jedzenie. Panowie w tym czasie rozpalili ogień w kominku i przygotowali kolację. Pełen wrażeń dzień dobiegł końca. Nastał spokojny, uroczy wieczór w towarzystwie rodziny i przyjaciół. Wszyscy zasłużyliśmy na relaks i wypoczynek.

       

Powrót na siłownię.

Powrót na siłownię.

Miłą niespodzianką był powrót na siłownię. Tym razem zajęcia prowadziła z nami kobieta. W ramach przeprosin za impertynencję poprzedniego instruktora firma zaoferowała nam godzinę aerobiku w prezencie. Natychmiast atmosfera poprawiła się znacząco. Z powrotem tworzyłyśmy zgrany zespół. Przy rytmicznej muzyce ochoczo przystąpiłyśmy do ćwiczeń. Zlane potem, po dużym wysiłku fizycznym, opuszczałyśmy salę gimnastyczną w dobrym humorze. Teraz szybki prysznic i wesołe babskie ploty w kafejce na tej samej ulicy. Zamówiłyśmy dzbanek herbaty żurawinowej, wodę mineralną i torcik zbożowy z firmy Dr Gerard. Każda dziewczyna z tej grupy lubi słodycze, więc nie chce z nich całkowicie rezygnować. Staramy się jednak jeść zdrowe sprawdzone posiłki i dbać o kondycję poprzez aktywny tryb życia. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że atrakcyjny wygląd jest naszym atutem. Musimy, więc, dbać o linię, bacznie zwracać uwagę na to co jemy i pijemy. Jedną z zalet z ciasteczek produkowanych przez firmę Dr Gerard jest niska ilość kalorii w ich wyrobach. Szczególnie polecam Witam ciastka na dzień dobry. Są zdrowe, smaczne, kusząco pachnące i niedrogie. W ten sposób możemy zaspokoić swoje łaknienie słodyczy bez wyrzutów sumienia. Oczywiście, przy okazji, zachęcam do długich spacerów. To wcale nie wymaga od nas jakiegoś szczególnego wysiłku ani dodatkowego czasu. Wystarczy wyjść do pracy pół godzinki wcześniej. Wtedy w miarę możliwości iść pieszo, albo wybrać jeden lub dwa przystanki autobusowe wcześniej. To naprawdę przynosi zaskakująco dobre efekty co do wyglądu naszej figury. Tak więc, drogie panie, do dzieła. Pokażmy naszym panom (i nie tylko) na co nas stać,  co potrafimy. Życzę wytrwałości i powodzenia.